Blog > Komentarze do wpisu

Najważniejsze tezy piątego odcinka komunikatu Ajmana al-Zawahiriego adresowanego do muzułmanów w Egipcie - cz. 3

Ajman al-Zawahiri kolejną część swego wystąpienia poświęcił krytyce rządzącej aktualnie Egiptem klasy politycznej. Zauważył, iż praktycznie wszyscy prominentni politycy i urzędnicy (Omar Suleiman, Abdulmadżid Mahmud, Essam Szaraf i inni) związani są z byłym reżimem. Nie można ich więc podejrzewać o zapał i wspieranie budowy nowych struktur państwowych. To za sprawą Stanów Zjednoczonych udało im się pozostać przy władzy. Amerykanie scedowali władzę z jednego agenta na kolejnego. Czyj interes będą oni zatem reprezentowali rządząc państwem egipskim?

Egipt potrzebuje, zdaniem al-Zawahiriego, dogłębnych reform. Ich celem powinno być zbudowanie sprawiedliwego porządku opartego na zasadach islamskich. Tylko prawo islamskie gwarantuje bowiem całkowite odejście od tyranii świeckiego reżimu. Dlatego też al-Zawahiri wezwał wszystkich, którym zależy na takich reformach do zjednoczenia sił i wywarcia presji na władzach wojskowych. Tym, którzy są przeciwnego zdania zagroził fitną i końcem podobnym do tego, którego doświadczył Anwar al-Sadat. W kolejnych słowach odwołał się dziedzictwa Hasana al-Banny, Sajjida Kutby i Abdullaha Azzama uznając, że tylko ścieżka przez nich wskazana jest tą właściwą.

To za sprawą Zachodu muzułmanie nie posiadają dziś kalifatu i żyją w ponad 50 różnych państwach. To za sprawą Zachodu popularność zyskały idee nacjonalistyczne tak silnie dzielące wyznawców Allaha. Ci jednak powinni powrócić do prawdziwych źródeł wiary - do siły 'aqida i idei tawhid. Tylko wartości i moralność islamska daje gwarancje trwałości struktur społecznych. Powrót do tych źródeł oznacza konieczność walki z wpływami świeckimi i rezygnację z tych zobowiązań, które są złe dla muzułmanów (np. traktatu pokojowego z Izraelem). Egipcjanie muszą także  jak najszybciej odsunąć od władzy przedstawicieli armii. Dopóki będą oni rządzić dopóty Egipcjanie będą niewolnikami. Już kalif Omar bin al-Chattab stwierdził "od kiedy to jesteście niewolnikami skoro wasze matki urodziły was wolnymi?".

Egipt doświadczyć musi dogłębnych reform obejmujących sferę polityczną i społeczną. Jedną z najważniejszych spraw jest walka z korupcją. Równie istotne wydaję się reformy polityki szkolnictwa, służby zdrowia i mieszkalnictwa. Egipcjanie żyją jak dotąd w tragicznych warunkach mieszkaniowych. Aż 7 mln z nich uzależnionych jest od narkotyków. Co roku przybywa kolejnych 20 tys. narkomanów. Z podobnymi wynaturzeniami należy walczyć z pełnym oddaniem.

Nie wolno dać się zwieść Stanom Zjednoczonym. Władze tego państwa prowadzą bowiem politykę opartą na hipokryzji. Z jednej strony bronią demokracji, odmawiając tego prawa Palestyńczykom rządzonym przez Hamas. Lamentują nad wolnością prasy w Egipcie, zabijając jednocześnie dziennikarzy Al-Dżaziry w Iraku i Afganistanie. Promują prawo międzynarodowe biorące w obronę jeńców wojennych torturując setki z nich w Guantanamo. Baszira i Kadafiego straszą Międzynarodowym Trybunałem Karnym, nie uznając jednocześnie jurysdykcji MTK. Na forum ONZ używają zaś wybiórczo prawo weta, szczególnie wówczas gdy ważą się losy Palestyńczyków.

Al-Zawahiri w ostrych słowach potępił ustrój demokratyczny. W ustroju tym rację ma bowiem zawsze ten, kto ma większość. Nie mają znaczenia wartości moralne, ani sfera religijna. Porządek oparty na prawie islamskim stoi więc w sprzeczności z porządkiem demokratycznym. Przewaga tego pierwszego porządku nad drugim tkwi m.in. tym, iż większość nie może uznać za nieistotne zasad określonych szariatem. Nie można np. zdelegalizować jałmużny (zakat). Podobnie nie można dawać zgody na sprzedaż alkoholu czy promowanie wartości niezgodnych z moralnością muzułmańską, jeśli nawet większość muzułmanów tego sobie życzy.

Przedostatnią część swego wystąpienia al-Zawahiri poświęcił Tunezji. Wezwał on Tunezyjczyków do kontynuowania wysiłku walki o sprawę islamską aż do końcowego sukcesu.

Ostatnia część została zaś poświęcona trzem oświadczeniom. W pierwszym z nich wezwał muzułmanów na Półwyspie Arabskim do walki ze świeckimi tyranami i Krzyżowcami okupującymi święte islamskie ziemie. Werbalnie wsparł w szczególności walkę Jemeńczyków. W drugim zaadresował wezwanie do kontynuowania walki wszędzie tam gdzie ważą się losy ummy (m.in. w Tunezji, Egipcie, Libii, Maroku i Jordanii). W trzecim zaś wskazał wszystkim muzułmanom główny cel w postaci zerwania "łańcuchów strachu" i ostatecznego uniezależnienia się od Stanów Zjednoczonych.

środa, 27 kwietnia 2011, dzihadyzm

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: