czwartek, 31 marca 2011

Kilkanaście miesięcy przed zrywami rewolucyjnymi w krajach arabskich najważniejsi przywódcy tzw. Jądra Al-Kaidy (struktur przywódczych Al-Kaidy) antycypowali już nadchodzące wydarzenia. Wśród przesłanek, które wówczas brali oni pod uwagę były amerykańskie interwencje w Iraku i Afganistanie, które głównym skutkiem jest destabilizaja sytuacji wewnętrznej w obu państwach.

Wśród grupy przywódców i głównych ideologów dżihadystycznych, którzy na ten temat się wypowiadali był m.in. Abu Jahja al-Libi.

Abu Yahya al-Libi

Już w lutym 2010 r. w dokumencie zatytułowanym: "Jemeński rząd do Ameryki: Poświęcam siebie dla Twojego dobra" z zadziwiającą trafnością przewidział nadchodzące wydarzenia. Twierdził, że rosnące wparcie dla reżimu Aliego Abdullaha Saleha musi spotkać się z niezadowoleniem społecznym. To amerykańskie zaangażowanie było w istocie na rękę Al-Kaidzie na Półwyspie Arabskim. Nieudany zamach AKPA na amerykański samolot z grudnia 2009 r. wzmógł zaangażowanie amerykańskie w Jemenie i przyspieszyć miał nieuchronne, zdaniem al-Libiego skutki.

Jarret Brachamn uważa, że jedynym sposobem na efektywną walkę z Al-Kaidą jest eliminacja takich autorytetów jak al-Libi. Jeśli jednak byłoby to możliwe to Amerykanie już dawno, w ramach działań na froncie globalnej wojny z terroryzmem by to uczynili. Wydaje się też, że takich autorytetów w środowisku dżihadystycznym jest więcej, zatem eliminacja jednego z nich nie zmieni wewnętrznej dynamiki ewolucji ruchu dżihadystycznego.

Po wielu zapowiedziach, o których głośno było zwłaszcza w 2010 r., przed rocznicą zamachów z 11 września, pastor Terry Jones z Florydy w dniu 22 marca 2011 r. spalił w końcu egzemplarz Koranu. Ta prowokacja nie pozostała bez echa w środowisku dżihadystycznym.

Oto dowód przeprowadzenia powyższej prowokacji: http://www.therightscoop.com/pastor-terry-jones-finally-burned-a-koran/

Islamic Emirate of Afghanistan

31 marca 2011 r. ukazało się stanowisko IEA w powyższej sprawie. Odrzucono przede wszystkim bezpodstawne zdaniem dżihadystów oskarżenia, iż Koran uczy nienawiści i promuje terroryzm. Oskarżono także media amerykańskie o całkowite zignorowanie powyższego wydarzenia, które zdaniem przedstawicieli IEA powinno być napiętnowane. Brak reakcji władz amerykańskich jednoznacznie świadczy o tym, że administracja Baracka Obamy jest niekonsekwentna w obronie swobód religijnych, zwłaszcza w odniesieniu do zwolenników islamu. Skrytykowano tezę, podtrzymywaną w niektórych środowiskach opiniotwórczych, iż powyższa prowokacja jest emanacją wolności wypowiedzi.

Powyższe wydarzenie jednoznacznie świadczy, zdaniem IEA, iż Stany Zjednoczone prowadzą politykę nieprzyjazną wobec wyznawców islamu. Jej dowodem jest ostatnio zabijanie muzułmanów w Libii. Powyższa prowokacja jest niestety jednym z wielu przykładów świadomego i zamierzonego bluźnierstwa (blasfemii).

IEA jednoznacznie potępił powyższy czyn wzywając jednocześnie wszystkich przedstawicieli islamskiej ummy do podjęcia zdecydowanych działań skierowanych przeciwko wrogom islamu.

Na arabskim forum dżihadystycznym opublikowano właśnie film dokumentujący przygotowanie i wystrzelenie rakiet na miejscowość Sderot w Izraelu.

Sderot Dżamaat al-Tauhid wal-Dżihad

Grupa odpowiedzialna za tę operację nosi nazwę Dżamaat al-Tauhid wal-Dżihad. Wzmiankowany film trwa ponad 2 minuty i jest oznaczony cyfrą jeden, zapowiadającą serię materiałów związanych z aktywnością grupy.

Sderot Dżamaat al-Tauhid wal-Dżihad

Sderot Dżamaat al-Tauhid wal-Dżihad

środa, 30 marca 2011

W dniu 29 marca 2011 r. ukazał się piąty numer magazynu "Inspire". Aktualne wydanie datowane na wiosnę 2011 r. liczy 70 stron.

Inspire 5

Tematem przewodnim numeru jest kwestia "tsunami zmiany", a więc rewolucji w państwach muzułmańskich (w numerze poświęcono ponad 20 stron na omówienie wielu istotnych wątków związanych z tym zrywem - wśród autorów publikacji na ten temat znajduje się m.in. Anwar al-Awlaki).

Wśród innych artykułów zawartych w tym wydaniu znajdują się:

  • artykuł Abu Jahji al-Libiego na temat istoty działań dżihadystycznych na Bliskim Wschodzie,
  • rozważania Abu Musaba al-Suriego na temat istoty terroryzmu indywidualnego,
  • odpowiedź Abu Muhammada al-Makdisiego na pytanie dotyczące istoty wsparcia walki dżihadystów w Jemenie,
  • dwa artykuły Ajmana al-Zawahiriego, w których znalazło się wskazanie kierunku zmian w państwach muzułmańskich po zakończeniu rewolucji,
  • kurs obsługi karabinka AK-2,
  • wywiad z szejkiem Abu Hurajrahem - dowódcą wojskowym Al-Kaidy na Półwyspie Arabskim,
  • wypowiedź szejka Abu Musaba al-Awlakiego na temat powodów przystąpienia do Al-Kaidy na Półwyspie Arabskim
wtorek, 29 marca 2011

W dniu 29 marca 2011 r. za sprawą AMEF i KavkazCenter ukazał się komunikat autorstwa Doku Umarowa (oryginalny język wystąpienia to j. rosyjski, całość tłumaczona jest jednak na j. angielski).

AMEF ::Presents:: -(English Translation) \ Within the campaign in support of the Islamic Emirate of the Caucasus/

Adresatem tego niespełna siedmiominutowego wystąpienia zaprezentowanego w formacie wideo są muzułmanie w Tunezji i Egipcie.

Doku Umarow nazwał wydarzenia mające miejsce w wielu krajach muzułmańskich - rewolucjami, mając świadomość nieadekwatności słowa w odniesieniu do fundamentalnych zmian społecznych i politycznych z ostatnich miesięcy. Umarow doceniając zaangażowanie muzułmanów wskazał, iż jedynym celem ich walki powinno być przywrócenie władzy Allaha na ziemi i podporządkowanie się prawu islamskiemu. Wybór innej drogi oznacza oddanie się we władzę kolejnego tyrana. Honoru islamu bronią tylko ci, którzy niosą sztandar islamu. Historia inwazji mongolskiej powinna być dziś podstawową lekcją dla tych, którzy wybrać chcą inną drogę. Droga jest tylko jedna i jest nią dżihad.

poniedziałek, 28 marca 2011

W połowie marca 2011 r. na stronach Islamskiego Emiratu Afganistanu ukazał się artykuł, w którym przedstawiono argumentację, zgodnie z którą IEA nie powinien decydować się na podjęcie rozmów pokojowych ze Stanami Zjednoczonymi i NATO. Oto kolejne tezy przedstawione przez autora artykułu - dra Mohammeda Dauda Mirakiego.

Islamic Emirate of Afghanistan

1. Czy rząd amerykański dopuszcza się przestępstw przeciwko własnym obywatelom?

Miraki odpowieda na to pytanie twierdząco, podając m.in przykład Operacji Northowoods (z 1962 r. - skierowanej przeciwko interesom kubańskim, a obejmującej działania także przeciwko obywatelom amerykańskim sympatyzującym z reżimem Castro). Mając na uwadze wysoki stopień utajnienia operacji specjalnych oraz sposób uzasadnienia ich przeprowadzenia autor artykułu doszedł do przekonania, że tak jak w przypadku uzasadnienia akcji przeciwko Kubie, tak też w przypadku agresji na Afganistan Amerykanie potrzebowali wyraźnego pretekstu. Taki pretekst zaistniał wraz z zamachami z 11 września, sprokurowanymi najprawdopodobniej przez samych Amerykanów.

Amerykanie nie przedstawili żadnych dowodów świadczących o przygotowaniu zamachów przez islamistów. Sformułowali jedynie przypuszczenia, odwołując się jedynie do plotek i sugestii, które uprawdopodobnić miały ich punkt widzenia. Przykładem takich działań było podejrzenie, iż Al-Kaida dysponuje bronią masowego rażenia (tzw. brudną bombą), której użyć może w atakach przeciwko USA (skażenie radioaktywne znaleziono podobno zarówno w Kosowie jak i Iraku).

2. Dlaczego talibowie i inne siły partyzanckie chwyciły za broń?

Amerykanie wykorzystują Afganistan do testowania najnowszych rodzajów broni. Ofiarami ich akcji terrorystycznych stają się bezbronni cywile w tym nawet kilkuletnie dzieci. Zachodnie media masowe ukrywają informacje lub świadomie milczą na temat liczby ofiar cywilnych, które tracą codziennie życie w Afganistanie. Obywatel każdego państwa ma pełne prawo do obrony swoich bliskich i wyzwolenia okupowanej przez wroga ojczyzny.

3. Jaki jest faktyczny wynik wojny w Afganistanie?

Amerykanie w 2002 r. kontrolowali już de facto prawie cały obszar Afganistanu. W 2011 r. poza ich kontrolą znajduje się wedle talibów około 70 procent tego obszaru. Przyczyn porażki Amerykanów jest wiele. Należy do nich m.in. powołanie skorumpowanego, marionetkowego, prozachodniego rządu, zezwalającego na zbrodnie ludobójstwa wobec własnych obywateli. Skorumpowana afgańska klasa polityczna prosperuje dzięki podatnikowi amerykańskiemu wydającemu miliardy dolarów miesięcznie na bezowocne działania w odległym państwie.

Amerykanie znajdują się dziś w sytuacji, w której znaleźli się Rosjanie tuż przed porażką w latach osiemdziesiątych XX wieku. Nie są w stanie zlikwidować oporu talibów. Nie są też w stanie zablokować dostaw broni dla afgańskich mudżahedinów.

4. Dlaczego pokój nie jest właściwym rozwiązaniem?

Pokój zawsze dotyczy wszystkich stron zaangażowanych w konflikt. Nie jest on nigdy efektem działań unilaterlanych. Pokoju pragnąć muszą wszystkie zaangażowane podmioty. Nie jest możliwe dokonywanie zbrodni ludobójstwa i oczekiwanie, że krewni zabitych zdecydują się na podpisanie porozumienia pokojowego.

Amerykanie zorientowali się, że straszak w postaci "11 września" już nie działa na międzynarodową opinię publiczną. Większość zachodnich społeczeństw nie godzi się już na kontynuowanie bezsensownej wojny. Nie godzi się też z naruszaniem na olbrzymią skalę praw człowieka wobec zatrzymanych w obozie w Guantanamo.

Zdaniem Mirakiego Amerykanie nie wyartykułowali jak dotąd chęci podjęcia rozmów pokojowych z wrogami, z którymi walczą. I nie uczynią tego, bo nie leży to w ich interesie.

niedziela, 27 marca 2011

W dniu 24 marca 2011 r. AKIM opublikowała raport (noszący numer 31) na temat operacji terrorystycznych przeprowadzonych od początku 2011 r.

AQIM - News Report nr 31

W raporcie wspomniano ogółem o 25 operacjach mających w istocie charakter partyzancki lub terrorystyczny przeprowadzonych przede wszystkim na terytorium Algierii (np. w prowincji Tizi Wuzu, Bumardas czy Dżidżal).

Raportowi towarzyszą wyrazy uznania dla islamskiej młodzieży za liczny udział w zrywach rewolucyjnych na obszarze całego Maghrebu. Wezwano także do podjęcia aktywnych działań skierowanych przeciwko utrzymującym się jeszcze przy władzy reżimom autorytarnym oraz walki z wojskami zachodnimi okupującymi kraje islamskie (wymieniono w tym kontekście m.in USA i Francję).

sobota, 26 marca 2011

W połowie marca 2011 r. na stronach Islamskiego Emiratu Afganistanu ukazał się artykuł, w którym przedstawiono argumentację, zgodnie z którą IEA nie powinien decydować się na podjęcie rozmów pokojowych ze Stanami Zjednoczonymi i NATO.

Islamic Emirate of Afghanistan

Autor tego obszernego artykułu - dr Mohammed Daud Miraki - porusza w nim kilka zasadniczych wątków.

1. Czy wojna w Afganistanie jest legalna i sprawiedliwa?

Miraki twierdzi, że z prawnomiędzynarodowego punktu widzenia wojna w Afganistanie jest nielegalna. Podstawowym powodem amerykańskiej interwencji w tym kraju była odpowiedź na wydarzenia z 11 września 2001 r. Żadna z rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ poprzedzających agresję na Afganistan nie zawierała literalnie wyrażonej zgody na użycie siły militarnej przeciwko temu państwu. Przywoływana w tym kontekście rezolucja nr 1368 z 12 września 2001 r. także takiego mandatu nie formułuje. Uznano w niej natomiast konieczność poszanowania wszystkich zapisów Karty Narodów Zjednoczonych (w tym w szczególności faktyczny zakaz użycia siły w stosunkach międzynarodowych wyrażony w artykul 2 KNZ). Zgody na użycie siły nie wyrażono także w rezolucjach nr 1373, 1377 i 1378.

Amerykanie uzasadniali swój atak odpowiedzią na działania reżimu talibów związane z partycypacją w przygotowaniach zamachów z 2001 r. Takiego współuczestnictwa jednak nigdy nie udowodniono. Podobnie jak nie udowodniono bezpośredniego udziału Osamy bin Ladena w powyższym przedsięwzięciu. Odpowiedź amerykańska była ponadto nieproporcjonalna i niepotrzebna. Atak był niezgodny nie tylko z duchem Karty, ale także z normami prawa międzynarodowego.

Wątpliwości budzi także stanowisko kolejnych amerykańskich prezydentów świadczące o tym, że dla USA jest to wojna sprawiedliwa. Akt agresji na inne państwo, bez względu na jego motywy, jest aktem godnym potępienia i budzi moralną odrazę.

2. Brak jest wystarczających dowodów na uzasadnienie tezy o przeprowadzeniu ataków terrorystycznych z 11 września 2001 r. przez islamistów.

Zdaniem Mirakiego Amerykanie począwszy od 11 września 2001 r. nie przedstawili jednoznacznych dowodów świadczących o słuszności tezy, iż za zamachami w USA stoją islamiści związani z Osamą bin Ladenem. Zebrane przez Mirakiego oświadczenia świadczą o tym, że co najmniej 7 z 19 tzw. zamachowców kontaktowało się ze swoimi rodzinami już po dacie zamachu. Wśród nich miał być m.in Mohammed Atta. Zamach obnażył także słabość (być może zamierzoną) amerykańskich sił powietrznych.

Przed zamachami z 11 września 2001 r. można też było zaobserwować zadziwiającą aktywność na giełdach światowych związanych z transakcjami w branżach dotkniętych negatywnymi skutkami ataków. Przed atakami wzrosły np. 12 krotnie obroty akcjami American Airlines i United Airlines. Jedna z transakcji miała wartość 5 mld USD. Czy był to czysty przypadek? Zidentyfikowano podobnie duże transakcje w odniesieniu do co najmniej 38 spółek akcyjnych, których wartość radykalnie zmieniła się tuż po zamachach. Nie ujawniono jednak jak dotąd beneficjentów tychże operacji giełdowych.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5