czwartek, 28 kwietnia 2011

Na forach dżihadystycznych furrorę zrobiły zdjęcia "Osamy" w wersji "mini". Sami mudżahedini uważają, że są one propagandowo ważne, dlatego też prezentuję je poniżej.

"MINI OSAMA"

"MINI OSAMA"

"MINI OSAMA"

środa, 27 kwietnia 2011

W dniu 27 kwietnia 2011 r. za sprawą Al-Andalus Media ukazało się przesłanie zakładników Al-Kaidy w Islamskim Maghrebie adresowane do prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy'ego.

Messages d'otage française au président de la France: Sarkozy

Wystąpienia czterech zakładników trwają łącznie ok. 2 minut. W kolejności są to: Pierre Legrand, Daniel Larribe, Thierry Dol i Marc Furrer. Ich apele nagrane zostały w formacie audio. Na filmie wideo pojawiają się zaś ich zdjęcia, które prezentuję poniżej. Motywem przewodnim apeli zakładników jest wezwanie władz francuskich do jak najszybszego wycofania się z Afganistanu.

Pierre Legrand - messages d'otage française au président de la France: Sarkozy

Daniel Larribe - messages d'otage française au président de la France: Sarkozy

Thierry Dol - messages d'otage française au président de la France: Sarkozy

Marc Furrer - messages d'otage française au président de la France: Sarkozy

Władze francuskie, jak dotąd, na wezwanie zakładników nie odpowiedziały.

Ajman al-Zawahiri kolejną część swego wystąpienia poświęcił krytyce rządzącej aktualnie Egiptem klasy politycznej. Zauważył, iż praktycznie wszyscy prominentni politycy i urzędnicy (Omar Suleiman, Abdulmadżid Mahmud, Essam Szaraf i inni) związani są z byłym reżimem. Nie można ich więc podejrzewać o zapał i wspieranie budowy nowych struktur państwowych. To za sprawą Stanów Zjednoczonych udało im się pozostać przy władzy. Amerykanie scedowali władzę z jednego agenta na kolejnego. Czyj interes będą oni zatem reprezentowali rządząc państwem egipskim?

Egipt potrzebuje, zdaniem al-Zawahiriego, dogłębnych reform. Ich celem powinno być zbudowanie sprawiedliwego porządku opartego na zasadach islamskich. Tylko prawo islamskie gwarantuje bowiem całkowite odejście od tyranii świeckiego reżimu. Dlatego też al-Zawahiri wezwał wszystkich, którym zależy na takich reformach do zjednoczenia sił i wywarcia presji na władzach wojskowych. Tym, którzy są przeciwnego zdania zagroził fitną i końcem podobnym do tego, którego doświadczył Anwar al-Sadat. W kolejnych słowach odwołał się dziedzictwa Hasana al-Banny, Sajjida Kutby i Abdullaha Azzama uznając, że tylko ścieżka przez nich wskazana jest tą właściwą.

To za sprawą Zachodu muzułmanie nie posiadają dziś kalifatu i żyją w ponad 50 różnych państwach. To za sprawą Zachodu popularność zyskały idee nacjonalistyczne tak silnie dzielące wyznawców Allaha. Ci jednak powinni powrócić do prawdziwych źródeł wiary - do siły 'aqida i idei tawhid. Tylko wartości i moralność islamska daje gwarancje trwałości struktur społecznych. Powrót do tych źródeł oznacza konieczność walki z wpływami świeckimi i rezygnację z tych zobowiązań, które są złe dla muzułmanów (np. traktatu pokojowego z Izraelem). Egipcjanie muszą także  jak najszybciej odsunąć od władzy przedstawicieli armii. Dopóki będą oni rządzić dopóty Egipcjanie będą niewolnikami. Już kalif Omar bin al-Chattab stwierdził "od kiedy to jesteście niewolnikami skoro wasze matki urodziły was wolnymi?".

Egipt doświadczyć musi dogłębnych reform obejmujących sferę polityczną i społeczną. Jedną z najważniejszych spraw jest walka z korupcją. Równie istotne wydaję się reformy polityki szkolnictwa, służby zdrowia i mieszkalnictwa. Egipcjanie żyją jak dotąd w tragicznych warunkach mieszkaniowych. Aż 7 mln z nich uzależnionych jest od narkotyków. Co roku przybywa kolejnych 20 tys. narkomanów. Z podobnymi wynaturzeniami należy walczyć z pełnym oddaniem.

Nie wolno dać się zwieść Stanom Zjednoczonym. Władze tego państwa prowadzą bowiem politykę opartą na hipokryzji. Z jednej strony bronią demokracji, odmawiając tego prawa Palestyńczykom rządzonym przez Hamas. Lamentują nad wolnością prasy w Egipcie, zabijając jednocześnie dziennikarzy Al-Dżaziry w Iraku i Afganistanie. Promują prawo międzynarodowe biorące w obronę jeńców wojennych torturując setki z nich w Guantanamo. Baszira i Kadafiego straszą Międzynarodowym Trybunałem Karnym, nie uznając jednocześnie jurysdykcji MTK. Na forum ONZ używają zaś wybiórczo prawo weta, szczególnie wówczas gdy ważą się losy Palestyńczyków.

Al-Zawahiri w ostrych słowach potępił ustrój demokratyczny. W ustroju tym rację ma bowiem zawsze ten, kto ma większość. Nie mają znaczenia wartości moralne, ani sfera religijna. Porządek oparty na prawie islamskim stoi więc w sprzeczności z porządkiem demokratycznym. Przewaga tego pierwszego porządku nad drugim tkwi m.in. tym, iż większość nie może uznać za nieistotne zasad określonych szariatem. Nie można np. zdelegalizować jałmużny (zakat). Podobnie nie można dawać zgody na sprzedaż alkoholu czy promowanie wartości niezgodnych z moralnością muzułmańską, jeśli nawet większość muzułmanów tego sobie życzy.

Przedostatnią część swego wystąpienia al-Zawahiri poświęcił Tunezji. Wezwał on Tunezyjczyków do kontynuowania wysiłku walki o sprawę islamską aż do końcowego sukcesu.

Ostatnia część została zaś poświęcona trzem oświadczeniom. W pierwszym z nich wezwał muzułmanów na Półwyspie Arabskim do walki ze świeckimi tyranami i Krzyżowcami okupującymi święte islamskie ziemie. Werbalnie wsparł w szczególności walkę Jemeńczyków. W drugim zaadresował wezwanie do kontynuowania walki wszędzie tam gdzie ważą się losy ummy (m.in. w Tunezji, Egipcie, Libii, Maroku i Jordanii). W trzecim zaś wskazał wszystkim muzułmanom główny cel w postaci zerwania "łańcuchów strachu" i ostatecznego uniezależnienia się od Stanów Zjednoczonych.

wtorek, 26 kwietnia 2011

Za sprawą AMEF w dniu 25 kwietnia 2011 r. ukazało się anglojęzyczne tłumaczenie wystąpienia audio Abu Muhammada al-Makdisiego zatytułowanego: "Głosowanie w wyborach demokratycznych w świetle prawa islamskiego".

Voting in democratic Elections in terms of the Islamic Law/ By Sheikh Abu Muhammed al-Maqdisi

Wystąpienie trwa jedynie ponad 13 minut. Zawiera jednak szereg istotnych tez, z których główna brzmi następująco: demokracja to w istocie religia obca Allahowi. Dżihadystom nie wolno podporządkować się jej regułom, bo oznacza to dla nich najcięższy grzech - bluźnierstwa i politeizmu. Al-Makdisi zawarł już podobne tezy w kilku swych wcześniejszych artykułach, w których w sposób zdecydowany krytykował demokrację.

Druga część wystąpienia poświęcona została sytuacji w Egipcie. Al-Zawahiri apoteozując wysiłek rewolucyjny muzułmanów w tym kraju wyraził nadzieję, iż jej zwycięzcy obiorą właściwy kierunek reform. Stwierdził, że nie wolno zaprzepaścić jej owoców, których skosztować będzie można dopiero wówczas, gdy minie chaos wywołany niepokojami społecznymi. Doświadczenia rewolucyjne z innych krajów oraz z Egiptu z pierwszej połowy lat pięćdziesiątych XX wieku prowadzą do wniosku, iż należy uczynić wszystko, aby nie powróciły rządy autorytarne i antyislamskie.

Al-Zawahiri skonstatował w kolejnych słowach trudną sytuację geopolityczną Egiptu. Uznał, iż nie wolno popaść w autarkię i zerwać kontaktów z sąsiadami i resztą świata. Stwierdził jednakże, że wsparcie Zachodu dla rewolucji egipskiej jest w istocie jednym z elementów "Wojny Krzyżowców" z islamską ummą. Jednym celem takie wsparcia było zabezpieczenie interesów (zwłaszcza USA) w tym kraju oraz zapewnienie bezpieczeństwa Izraelowi. Amerykanów i ich popleczników nie interesuje system rządów w jakimkolwiek zakątku świata, tylko to czy rządy te stwarzają zagrożenie dla realizacji ich interesów. Al-Zawahiri zauważył jednakże, iż Zachód z całą pewnością nie zaakceptuje rządów islamskich, opartych na prawie koranicznym i posiadających legitymację islamskiej ummy do rządzenia w jej imieniu.

Aktualną sytuację w Egipcie Ajman al-Zawahiri przedstawił w postaci krótkiego opisu: "zwycięska rewolucja społeczna zakończona przerotem wojskowym". Jego zdaniem w istocie zmieniło się niewiele - tyrańskie rządy zastąpione zostały autorytarnymi. Rządząca Egiptem tymczasowa rada wojskowa nie jest godna ani krzty zaufania. Muhammad Hussejn Tantawi niczym nie różni się od H. Mubaraka. Podtrzymał on wszystkie międzynarodowe zobowiązania podjęte za poprzednich rządów - m.in. pokój z Izraelem, choć nikt od niego tego nie oczekiwał, oprócz... Amerykanów, płacących armii egipskiej co najmniej 1,3 mld USD daniny rocznie. To jest cena za wyrzeczenie się uznania niepodległości Palestyny i utrzymanie sankcji w odniesieniu do Strefy Gazy.

Al-Zawahiri analizujac sytuację międzynarodową zadał kilka kłopotliwych pytań, na które aktualny reżim egipski musi odpowiedzieć: jakie jest jego stanowisko odnośnie międzynarodowego zaangażowania w Afganistanie? Co sądzi na temat swobodnego przepływu wojsk Krzyżowców przez Kanał Sueski? Jakie jest jego stanowisko w sprawie współpracy wywiadowczej z Amerykanami? Czy zniesienie sankcje przez które cierpią Palestyńczycy w Strefie Gazy? Jakie jest jego stanowisko w sprawie zakazu noszenia nikabu na uniwersytetach i w miasteczkach uniwersyteckich? Co uczyni w związku z tysiącami więźniów politycznych aresztowanych i torturowanych przez poprzednie władze? Na to ostatnie pytanie odpowiedź al-Zawahiriego jest jasna: obecne władze całkowicie zgadzają się ze stanowiskiem poprzednich i nie pozwolą wyjść na wolność ofiarom bezprawia, tyranii i niesprawiedliwości. Takie stanowisko stawia obecne władze w jednym szeregu z poprzednimi. Ponoszą one również odpowiedzialność za masową emigrację młodych Egipcjan do innych państw. Ich powrót będzie jdnak możliwy dopiero wówczas, gdy nastąpi całkowita wymiana elit rządzących.

Ajman al-Zawahiri zażądał od władz egipskich natychmiastowego i całkowitego zaprzestania współpracy z Amerykanami w ramach wojny z islamem (którą Amerykanie nazywają wojną z terroryzmem). Ma jednak świadomość, że uczyni to dopiero pod naciskiem masowych protestów społecznych.

Przed Egipcjanami stoi wysiłek odbudowy struktur państwowych - w tym państwowej administracji, prokuratury i wymiaru sprawiedliwości. Pojawiają się jednak kolejne pytania: kto będzie wrogiem nowego reżimu? Czy tzw. terroryści? Jeśli tak, to czy termin ten będzie rozumiany tak jak tego chce sojusz Krzyżowców i syjonistów - stosujący terror w Afganistanie i Iraku? Czy terrorystami ciągle będą dżihadyści oraaz ci, którzy ich wspierają? Tylko zmiana podejścia w tym względzie będzie potwierdzeniem odejścia do rządów autorytarnych i antyislamskich.

poniedziałek, 25 kwietnia 2011

24 kwietnia 2011 r. na jednym z forów dżihadystycznych ukazało się anglojęzyczne tłumaczenie materiału propagandowego dżihadystów, pierwotnie opublikowanego w 2007 r., zatytułowanego "Wichry raju, część 2".

As-Sahab's Winds of Paradise, 2

Pierwotnie materiał ten opublikowany został przez As-Sahab w języku arabskim. Jego wartość merytoryczna i propagandowa jest znacząca z uwagi na fakt, iż w materiale tym pojawiają się prawie wszyscy ważni przywódcy Al-Kaidy.

As-Sahab's Winds of Paradise, 2

W omawianym programie udokumentowano zarówno wspólne modlitwy dżihadystów, jak również trening wojskowy oraz akcje paramilitarne w afgańskiej prowincji Zabul (w tym ataki na patrole amerykańskie i patrole policji afgańskiej).

niedziela, 24 kwietnia 2011

Piąta część wystąpienia Ajmana al-Zawahiriego ukazała się w połowie kwietnia 2011 r., a więc już po obaleniu prezydenta Egiptu - H. Mubaraka. Została ona nagrana z całą pewnością po tym wydarzeniu, jako że w pierwszych zdaniach tej części al-Zawahiri apoteozuje zwycięstwo, którego doświadczyli Egipcjanie, uznając je za przykład dla innych członków islamskiej ummy. Docenił też wysiłek Libijczyków próbujących obalić reżim M. Kadafiego. W kolejnych kilku zdaniach wskazał podstawowe cele stojące przed zwycięzcami. Należą do nich: stworzenie systemu rządów opartych na prawie islamskich, kontynuacja dżihadu oraz osiągnięcie poilitycznej wolności i społecznej sprawiedliwości.

Wśród miejsc, w których toczą się najkrwawsze walki z wrogami islamu al-Zawahiri wymienił Irak i Afganistan. Stwierdził, że zadeklarowanie wycofanie się z obu przez Amerykanów jest oznaką ich słabości i przyznania się do porażki. Dodał, że mudżahedini nie zaprzestaną działań przeciwko Krzyżowcom dopóty, dopóki ze świętych miejsc islamu nie wycofa się ostatni obcy żołnierz. Znaczącą pomoc w tej walce dżihadystom okazują talibowie z Islamskiego Emiratu Afganistanu.

Piątą część wystąpienia al-Zawahairi podzielił na kilka mniejszych sekcji. Każda z nich dotyczy innej kwestii: Libii, Egiptu, Tunezji i pozostałych spraw.

Waga wydarzeń mających miejsce w Libii zainspirowała al-Zawahiriego do zajęcia się tym aspektem w pierwszej kolejności. Doceniając wysiłek rewolucyjny libijskich muzułmanów uznał, że cel toczonej tam walki uzasadnia koniecznośc ponoszenia najkrwawszych ofiar. Ogrom cierpień, setki męczenników i konieczność realizacji podstawowych potrzeb Libijczyków wiąże się z obowiązkiem zaangażowania się muzułmanów z innych państw regionu w pomoc dla rewolucjonistów w Libii - potomków sławetnego Omara al-Mukhtara. Jest to istotne w obliczu działań Zachodu, który angażuje się w wewnętrzne sprawy muzułmanów. Tym działaniom, podobnie jak reżimowi Kadafiego należy się czynnie przeciwstawić. Wyzwolenie Libii spod wpływów Kadafiego i Zachodu to jeden z ważnych kroków na drodze do wyzwolenia ziem islamskich i utworzenia systemu rządów opartego na prawie islamskim. Zastanawiające wydaje się zachowanie Stanów Zjednoczonych. Al-Zawahiri zauważył, że dopiero zryw rewolucyjny Libijczyków spotkał się z reakcją USA. Wcześniej zaś Ameryka wolała utrzymywać status quo. W istocie Amerykanie niczym nie różnią się od popleczników Kadafiego. Podobnie jak oni sami mordują tysiące cywilów. Różni ich tylko skala - Amerykanie mordują ich bowiem więcej i działają globalnie. Podał w szczególności szereg przykładów zbrodni ludóbójstwa - m.in w afgańskiej prowincji Kunar w lutym 2011 r. Podobnie jak Kadafi Amerykanie wykorzystują także najemników walczących w ich imieniu. Podobnie jak Kadafi torturują muzułmańskich jeńców.

sobota, 16 kwietnia 2011

Dżihadyści w oświadczeniu szeroko kolportowanym na portalach społecznościowych przyznali się do porwania i zamordowania Włocha - Vittorio Arrigoniego. Odpowiedzialność za akcję z 13 - 15 kwietnia 2011 r. wzięła na siebie organizacja nosząca nazwę Dżama'at Al-Tauhid wal-Dżihad.

Jama'at al-Tawhid wal-Jihad: Statement regarding the kidnapping of the Italian journalist in Ghaza

Oświadczenie to wydaje się jednoznacznym potwierdzeniem istnienia konfliktu interesów pomiędzy Hamasem, a salafickimi organizacjami opowiadającymi się za globalnym dżihadem. Zaprzeczono, iż zażądano od Hamasu zwolnienia jakichkolwiek więźniów mających związek z ruchem salafickim. Stwierdzono natomiast, że Hamas prowadzi politykę represji wobec środowisk dżihadystycznych. Przedstawiciele Grupy Monoteizmu i Dżihadu stwierdzili ponadto, że ich naturalnym wrogiem są innowiercy i syjoniści.

 
1 , 2 , 3