wtorek, 07 grudnia 2010

W dniu 18 listopada 2010 r. na jednym z forów dyskusyjnych dżihadystów ukazał się komunikat grupy noszącej nazwę "Dżama'a Ansar al-Sunna" . W 30 sekundowym materiale wideo nagranym w języku hebrajskim (co jest wydarzeniem bez precedensu) członkowie grupy zagrozili atakami na obywateli Izraela. Grożby pojawiły się w odwecie za zamordowanie przez wojska izraelskie dwóch członków grupy "Armia Islamu" (w dniach 3 i 17 listopada, w wyniku ataków lotniczych, śmierć ponieśli jej przywódcy: Mohammed Nimnim i Islam Jassin; władze izraelskie oskarżały ich o planowanie ataków na Żydów na półwyspie Synaj). Obie organizacje, wedle deklaracji ich członków, uważać należy za organizacje afiliowane przy Al-Kaidzie.

Ukazał się trzeci, tym razem specjalny, numer anglojęzycznego magazynu „Inspire” wydawanego przez AKPA. Z pierwszymi dwoma można zapoznać się tutaj.

Tematem przewodnim trzeciego numeru jest „Operacja Krwotok”.

Chodzi w tym wypadku o operację terrorystyczną, która w istocie nie zakończyła się spektakularnym sukcesem, a którą przeprowadzono pod koniec października 2010 r. Operację polegającą na umieszczeniu ładunków wybuchowych w przesyłkach z Jemenu wysłanych do USA. Operacja ta jest potwierdzeniem realizowania przez AKPA nowej strategii walki z asymetrycznym wrogiem. Nosi ona w terminologii grupy nazwę strategii „tysiąca cięć” i jej głównym celem jest ciągłe nękanie wroga mające doprowadzić do jego znaczącego osłabienia.

Niezmiernie interesującą konstatacją uwidocznioną już na pierwszych stronach magazynu jest podkreślenie, iż operacja zakończyła się sukcesem (należy przypomnieć, że ładunków wybuchowych nie udało się zdetonować, zaś spisek został zawczasu wykryty przez odpowiednie służby antyterrorystyczne). Jej szczegóły zostały zreferowane przez Ikrimaha al-Muhadżira członka grupy operacji zagranicznych i zarazem departamentu materiałów wybuchowych AKPA.

 

Na zdjęciach: materiały przygotowywane przez AKPA do wysyłki

Wedle udostępnionych przez Al-Kaidę na Półwyspie Arabskim informacji cała operacja kosztowała tę grupę 4200 USD. Na sumę tę składały się wydatki w postaci: zakupu dwóch telefonów komórkowych Nokii (po 150 USD za sztukę), dwóch drukarek (po 300 USD za sztukę), koszty przesyłek i inne koszty operacyjne. Do operacji przygotowywano się przez trzy miesiące, a w przygotowania zaangażowanych było sześć osób.

Uznano ją za sukces z bardzo prostego powodu. Tym powodem są wielomiliardowe koszty wdrożenia nowych systemów bezpieczeństwa na terytorium państw zachodnich.

Wśród wielu interesujących informacji ujawnionych do chwili obecnej przez WikiLeaks na szczególną uwagę zasługują te, które wiążą się z aktywnością Al-Kaidy, a ściślej z tym, jak tą aktywność postrzegały Stany Zjednoczone. W kolejnych postach, wraz z ujawnianiem nowych informacji, postaram się ten wątek zgłębić. W chwili obecnej na uwagę zasługuje informacja dotycząca tzw. infrastruktury krytycznej. W depeszach nadsyłanych do Hillary Rodham Clinton amerykańscy szefowie misji dyplomatycznych wskazywali na listę kluczowych miejsc, które mogłyby stać się celem ataku terrorystów. Znajduje się na niej ponad dwieście potencjalnych celów, w tym m.in: ważne rurociągi, kable światłowodowe, kopalnie rzadkich surowców, zapory, porty, elektrownie w prawie sześćdziesięciu krajach na świecie. Zaatakowanie tylko niektórych z tych miejsc uderzyłoby z całą pewnością w ekonomiczne interesy Stanów Zjednoczonych.

Wydaje się jednak oczywistym fakt, że wiedza na ten temat jest powszechnie dostępna. Zdobycie uniwersyteckiego wykształcenia daje wgląd w daleko głębsze szczegóły związane ze znajomością amerykańskich interesów na całym świecie. Terrorystom nie jest potrzebna lista celów z WikiLeaks, gdyż z całą pewnością mają własne listy. Po wtóre - analiza ewolucji strategii działań terrorystycznych dżihadystów wskazuje na odejście (niekoniecznie całkowite) od taktyki tzw. ataków spektakularnych i skupieniu się na długotrwałych działaniach o niskim natężeniu. Wreszcie po trzecie - powyższe kluczowe elementy tzw. infrastruktury krytycznej są szczególnie dobrze monitorowane przez odpowiednie służby co zmniejsza wybitnie prawdopodobieństwo ataku na nie.

Według dokumentów ujawnionych przez Wikileaks a udostępnionych m.in za sprawą The Guardian Stany Zjednoczone podejrzewały, a właściwie były pewne już w 2009 r., iż Saudyjczycy wspierają terrorystów z Al-Kaidy, Laszkar-i-Taiba czy afgańskich talibów. Hillary Clinton, amerykańska sekretarz stanu, w depeszy skierowanej do amerykańskich dyplomatów w krajach Zatoki Perskiej skrytykowała wysiłki antyterrorystyczne podjęte nie tylko przez władze saudyjskie, ale także katarskie i kuwejckie. Wezwała też do podjęcia wysiłków mających na celu identyfikację, monitoring i przerwanie praktyki wspierania aktywności islamskich organizacji terrorystycznych.

Nie wskazano jednakże konkretnych przykładów (osób bądź instytucji), które by powyższą tezę czyniły wysoce prawdopodobną. Nie można bowiem za taki przykład uznać fundacji noszącej nazwę Revival of Islamic Heritage Society (RIHS). Mimo wpisania jej na ONZ listę instytucji związanych z Al-Kaidą (rez. 1267) - nie przedstawiono wystarczających dowodów, aby potwierdzić wielokrotnie przedstawiane podejrzenia.

Doniesienia BBC i kilku innych serwisów informacyjnych (wskazujących przede wszystkiim na Saudyjczyków) uznać należy za nie do końca autorytatywne z bardzo prostego powodu. Dziennikarze nie wczytali się w istocie w ujawnione depesze. W jednej z nich Richard Holbrooke (specjalny wysłannik prezydenta USA do Pakistanu i Afganistanu) uznał, że większe zagrożenie dla USA i krajów Zachodu wiąże się z funkcjonowaniem organizacji charytatywnych w Pakistanie, finansujących islamskich ekstremistów. Wezwał w związku z tym do monitorowania aktywności pakistańskiej mniejszości w Arabii Saudyjskiej oraz podjęcia współpracy pomiędzy władzami saudyjskimi, a pakistańskimi i indyjskimi.

poniedziałek, 06 grudnia 2010

„Al-Kaida w Islamskim Maghrebie” (AKIM) to sieć komórek terrorystycznych działających od 2006 r. na terytorium kilku państw Afryki Północnej (w szczególności Algierii i państw ościennych). Geneza sieci ma związek z działalnością algierskiej Salafickiej Grupy Modlitwy i Walki (SGMW), powstałej w 1998 r. Jej członkowie już w 2003 r. ślubowali wierność Osamie bin Ladenowi i innym przywódcom dżihadystów. Dopiero jednak trzy lata później oficjalnie ogłoszono afiliację przy strukturach zarządzających ruchem globalnego dżihadu. Nazwa „AKIM” jest w użyciu od 26 stycznia 2007 r.

Al Kaida w Islamskim Maghrebie

Logo: Al-Kaida w Islamskim Maghrebie

Nowa nazwa sieci islamskich dżihadystów w Algierii wiąże się ze zmianą w hierarchii celów. Pierwotnie głównym zamierzeniem bojowników było obalenie lokalnego reżimu i wprowadzenie ładu islamskiego. Po włączeniu komórek operacyjnych do struktur globalnego ruchu poszerzono je m.in. o atakowanie, już w ramach globalnego dżihadu, celów w całym Maghrebie, Europie Zachodniej, a nawet w Iraku. Członkowie AKIM stanowią grupę radykałów pochodzących z różnych środowisk społecznych. Są wśród nich oddani sprawie islamiści, ale też pospolici przestępcy, nie stroniący od kontrabandy oraz porwań i wymuszeń.

Ewolucji na przestrzeni ostatnich kilku lat uległa zarówno struktura sieci powyższych komórek jak i sposoby działalności jej członków. Zaczęto wykorzystywać zamachowców samobójców, silniejsze ładunki wybuchowe, symultaniczne ataki i media (w szczególności elektroniczne) w celach propagandowych. Nastąpiło ponadto odejście od tradycyjnych partyzanckich metod walki na rzecz kampanii terroryzmu miejskiego. Zaczęto także wykorzystywać improwizowane ładunki wybuchowe detonowane zdalnie przy użyciu telefonów komórkowych oraz ładunki wybuchowe umieszczane na pojazdach mechanicznych (przykład zamachów z kwietnia i grudnia 2007 r.). Począwszy od 2008 r. skupiono się na atakowaniu ważnych celów infrastrukturalnych (związanych z przemysłem wydobywczym i energetyką).

Komórki AKIM nawiązały współpracę operacyjną z szeregiem lokalnie działających organizacji afiliowanych przy centrali ruchu dżihadystów, m.in. z: Tunezyjską Grupą Walczącą (TGW), Libijską Islamską Grupą Walczącą (LIGW) oraz z Marokańską Islamską Grupą Walczącą (MIGW). Zasięg wspólnej aktywności wykraczał poza obszar Maghrebu. Jej zakres obejmował w szczególności wspólne treningi, wsparcie logistyczne i wojskowe (dostawy różnego rodzaju broni konwencjonalnej). Jednym z istotnych przykładów współpracy AKIM i MIGW jest casus komórki terrorystycznej z belgijskiego miasta Maaseik.

W połowie listopada b.r. na forach internetowych dżihadystów umieszczona została niezmiernie interesująca publikacja Abu Dżihada az-Szamiego (nie wiadomo kto ukrywa się pod tym pseudonimem – tłumacz publikacji tego autora wspomina jednakże, że jest to jeden z mudżahedinów, biorących czynny udział w walkach z niewiernymi) zatytułowana „Islamski przewodnik strategiczny” . Interesujące wydają się dwie kwestie. Po pierwsze:  wspomnianą publikację opublikowano w wersji anglojęzycznej, co wskazuje jednoznacznie faktycznych adresatów tego opracowania. Są nimi, jak należy domniemywać, muzułmanie mieszkający na zachodzie i lepiej posługujący się językiem angielskim, niż arabskim (choć wersja arabskojęzyczna też w internecie jest kolportowana). Po wtóre, autor (który opublikował już wcześniej podobne kompilacje, które były szeroko komentowane)  przygotowując ten materiał, jak sam przyznaje, sięgnął do publikacji bardzo dobrze znanych na Zachodzie, m.in. do opracowań amerykańskiej armii odnośnie strategii prowadzenia działań wojennych. Cykl jego prac ma zainspirować środowiska radykalne do dyskusji na tematy strategiczne. Stanowi też interesujący wkład w działalność edukacyjną mającą podnieść poziom strategicznej świadomości tychże środowisk.

Praca, mająca charakter popularyzatorski, podzielona została na szesnaście rozdziałów. Omówiono w nich m.in kwestie: istotę strategii, natury środowiska strategicznego, etyczne aspekty wojny, wpływ narodowych interesów na wybór strategii prowadzenia działań wojennych, wybrane aspekty geopolityczne i geostrategiczne, planowanie strategiczne oraz związki pomiędzy strategią i taktyką wojenną.

18 listopada 2010 r. ukazał się komunikat Abu Musaba abd al-Waduda, szefa Al-Kaidyw Islamskim Maghrebie. Dwa miesiące wcześniej jedna z grup AKIM pojmała 7 osób, w tym 5 Francuzów. Przedstawione zostały w nim żądania dżihadystów skierowane pod adresem rządu francuskiego. Al-Wadud powołuje się w swym wystąpieniu na wcześniejsze wystąpienie Osamy bin Ladena, powtarzając w istocie jego słowa.

Do Francuzów adresuje następujące słowa: „Nie będziecie cieszyć się bezpieczeństwem  w jakimkolwiek zakątku ziemi Allaha dopóki my nie zaznamy go w Palestynie, Afganistanie, Iraku, Somalii, islamskim Maghrebie i w jakimkolwiek innym miejscu, dopóki nie przestaniecie mieszać się w nasze sprawy i nie przestaniecie gnębić muzułmanów. Jeśli chcecie, aby pojmani przez nas (francuscy obywatele) byli wolni, musicie wycofać się z Afganistanu według planu, który zostanie formalnie określony. Jeśli odmówicie, będziecie musieli wytłumaczyć się przed waszymi obywatelami. Wsłuchajcie się też w te słowa: wszystkie przyszłe negocjacje w tej sprawie mogą być podjęte wyłącznie z naszym szejkiem Osamą bin Ladenem, na warunkach przez niego określonych. Potraktujcie te słowa jak ostrzeżenie…”.

1 ... 21 , 22 , 23 , 24